Dzwonił do mamy po maturze.
Później ja do niego dzwoniłam.
Miałam przyjechać w weekend,nie dam rady.
Zadzwoniłam więc dziś,bo wiedziałam,że jest w mieście.
Przyjechał na kawę.
Rozmawiałam z nim jakbyśmy znali się od zawsze,jak nigdy wcześniej.
Zrobiłam mu deser.
Cieszył się.
Zabiera Klaudynkę i Ewę w następny piątek i jadą do Niego.
Powiedział,że mam też jechać,że zrobimy sobie grilla,że nawet mogę wziąć kogoś ze sobą.
Mam uczelnie za tydzień w weekend.
Ale zrobię WSZYSTKO by pojechać z nimi.
Dziadek,Ewa,Klaudynka... I Ja.
Czyżby po tylu latach od śmierci babci... Włączyła mu się miłość do mnie..?
A może przemyślał to i tamto...A może po prostu nikt nigdy nie nauczył go okazywać uczuć...A ja w nim powoduje dobro i ciepło..?
Któż to wie...
Tak czy siak...
Może znów będę miała pełną rodzinę...
Wariuję.
Znów jeden krok do przodu i parenaście w tył.
Zrobiło sie źle.
Tobie jest źle.
Za dużo tabletek na ból głowy.
Narazie twarzą w twarz nizbyt.
Dziękujesz mi za pomoc.
Nie wiem czy ją daję.
Sypiesz się,trwasz w fałszywym,wyniszczającym czymś co nazywasz tzw.związkiem.
Nawet w słowie 'tzw.' wyczówa się dużo bólu.
Kawa,fajek,spokój.
Poczekam.
Za dużo chyba.
Możliwe jest to,że za parę lat będę jedną z tych kobiet,błądzących samotnie po mieście z kubkiem zimnej już kawy i wygasłym papierosem w dłoni.
Możliwe jest też to,że nigdy nie zaufam żadnemu mężczyźnie na tyle by mógł mnie osowić na nowo.
Zaczęłam coś zmieniać. Nie wiem czy na lepsze czy na gorsze.
Wydaje mi się,że zbyt wiele się stało abym mogła na nowo coś zlepić z tego co mi zostało.
Czuje się conajmniej dziwnie...
Jakby wszystko się stawało się zbyt oczywiste,zbyt jasne...
Znów się spotkaliśmy.
Tym razem było zupełnie inaczej.
Dość spontanicznie i lekko.
Tylko jedno mnie zaczyna martwić...
Chyba masz moralniaka.
Cóż.
Niepowinieneś go mieć.
Być może niedługo się zdecydujesz.
Wydaje mi się,że zaczynasz iść powoli w konkretnym kierunku.
Aczkolwiek pewnie znów odejdziesz.
Tylko tym razem nie będę miała wielkiej straty.
Oswoiłam się z Twoim zachowaniem.
Bywa.
Śpijcie dobrze kochani.
Znowu muszę się uczyć nieuczłowieczania szczęścia.
Zbliżyłeś się...I jesteś o krok za daleko.
Nasze wieczorowe rozmowy kuszą ciche podszepty gwiazd...
Otulasz mnie słowami na dobranoc,wręcz czuję Twój oddech na moim karku...
Twoje dłonie,które składają ciepłe muśnięcia na moim ciele...
Znów mi się śniłeś.
Ucieszyłeś się z tego powodu,prawda..?
Chcesz mnie coraz bardziej lecz stopniowo dozujesz mi Siebie...
Momentami jesteśmy obok siebie bliżej niż Nam się wydaje.
Ciągle "czas pokaże".
Głodna jestem coraz bardziej Ciebie.
Pragnę mocniej,szybciej,bardziej...
Mówisz,że mogłabym być Twoją muzą...
Oto jestem.
Zaproszenie już dawno zostało wysłane...
A to czy je przyjmiesz zależy tylko od Ciebie.
Z niecierpliwością czekam...
Na to co przyniesie nam Wiosna,los,Bóg...
Mam tylko taką cichą nadzieję...
Że cokolwiek się wydarzy...
Nie będę przez to wylewała znów morza łez...
Życzę Wam dobrego dnia...
Ze słonecznymi promykami na twarzach...
Walczyłam cały czas.
Cały ten cholerny czas nie poddawałam się i dążyłam do prawdy.
Mimo przeszkód,mimo nieprzespanych nocy i niespokojnych myśli podążałam wciąż do przodu-z Tobą gdzieś obok.
Dziś już wiem,że chcieć to móc i trzeba walczyć o coś albo o kogoś mimo wszystko.
Wczoraj zaskoczyłeś mnie...
Przewidywałam najgorsze,bałam się tego spotkania,układałam sobie w głowie najgorsze scenariusze.
Jednak Ty rozwiałeś wszystkie moje obawy... W pewien sposób uspokoiłeś mnie.
Twój wzrok,uśmiech,dotyk załagodził wszystkie rany,a Twoje słowa koiły mą duszę...
Nigdy chyba aż tak bardzo nie otworzyłeś się przede mną. Jestem z Ciebie dumna,dobrze wiedzieć,że masz do mnie takie zaufanie.
Kto by pomyślał,że po takim czasie...
Wciąż jesteśmy sobie aż tak bliscy,a nawet bardziej...
Kamień,któy przebył zbyt krótką drogą nasycił się zbyt wcześnie sztucznym szczęściem,a przecież mógł i nadal może przejść dłuższą drogę aby dotrzeć do prawdziwego szczęścia...
Także Drogi Kamieniu, skoro Bóg jest przeznaczeniem,a My,ludzie mamy wolną wolę mimo wszystko i często nasze pierwsze wybory nie są trafne,to przytuptaj jeszcze kawalątek,a mój kamień z chęcią Cię ugości i zaopiekuje się Tobą.
Jestem w stanie dać Ci tyle szczęścia,ciepła,zrozumienia i wsparcia ile jeszcze nikt Ci nie dał.
Uwierz mi...
Nie jest to małpia miłość.
Widzę Twoje wady, zapewne Ty i moje zauważasz mimo iż o nich nie mówimy.
To do Ciebie teraz należy kolejny krok.
Pamiętaj o tym,że jeśli rozum wybierze,a nie serce to za jakiś czas sam zobaczysz,że rozum z czasem głupieje,a serce wciąż pozostaje żywe,szczere,prawdziwe i nie da się go nigdy oszukać-nawet pozornym uśmiechem sztucznego szczęscia na twarzy.
Wciąż czuję Ciebie obok.
Twoją dłoń przeczesującą kosmyk mych włosów,muśnięcie nią moich warg i policzka,dotyk Twojej i mojej chłodnej dłoni...
Lubię gdy tak na mnie patrzysz.
I gdy jesteś.
Obyś został.
Dobrego dnia życzę wszystkim!
- Płeć: kobieta
O sobie:
Kobieta o kilku twarzach,które łączą się w logiczną całość.

